Polska-Na dachu Polski

Z domu wyruszyłem ok.7 do głównej drogi miałem niecałe 3 km ,przeszedłem na piechotę.Pogoda od rana dopisała co więc spacer był czystą przyjemnością .Po dotarciu do drogi na okazje nie trzeba było długo czekać dosłownie 5 min i mogłem na dobre ruszyć w podróż.Dotarłem do Lubina oddalonego ode mnie 40 km.W dodatku dopisało szczęście bo trafiłem na giełdę która znajdowała się niedaleko głównej drogi,zapowiadało się na duży ruch.Po przejściu na drugi koniec miasta udało się złapać stopa.Była to młoda para z późniejszej rozmowy okazało się że kierowca także podróżował autostopem,także wymieniliśmy się różnymi sytuacjami w czasie stopowania.W czasie rozmowy kierowca jak to nazwał włącza „autopilota” żeby dziewczyna nabrała trochę wprawy w jeździe…No i tak znalazłem się pod wrocławskim zoo.Z tego co zdążyłem zauważyć droga prowadząca w kierunku Krakowa znajduje się po drugiej stronie miasta.No i nie pozostało nic innego jak maszerować do tego moja znajomość Wrocławia ogranicza się tylko do rynku ale jakoś się udało.W końcu po prawie 2 h maszerowania dotarłem na przedmieścia lecz do A4 było dobre 10 km bez problemu złapałem okazje prawie pod samą bramkę na autostradzie.Wtedy złapałem prawdziwy złoty strzał mimo że kierowca nie odzywał się przez całą drogę a na każdą moją próbę nawiązania z nim rozmowy odpowiadał tylko tak lub nie to przejechałem cały Śląsk zatrzymując się dopiero w Krakowie.Szybko i sprawnie mało tego po wyjściu z auta odczekałem może 5 min i już miałem transport w kierunku Zakopanego.Znajdując się na starej zakopiance która biegła bezpośrednio przy nowej(ekspresowej)miałem ograniczone pole manewru ponieważ przez własny błąd znalazłem się po za drogą ekspresową prowadzącą bezpośrednio do celu.Mimo że do drogi ekspresowej miałem 5 m , nie było możliwości stanąć na niej i zacząć łapać.Zbyt duży ruch a po drugie byłoby to zbyt niebezpieczne,policja szybko by mnie ściągnęła co groziłoby to sporym mandatem.Także przy kończącym się dniu przemieszczałem się od miejscowości do miejscowości po 2-3 km.W końcu dotarłem na połączenie właśnie tych dróg lecz już pora nie pozwoliła żeby znaleźć się już w Zakopanym brakło 50 km.

s0033700

dscf3756

Tak jak planowałem,zaraz po przebudzeniu skromne śniadanie,złożenie namiotu i w drogę.Pogoda była troszkę pochmurna ale nie padało, jeszcze….
Bardzo szybko udało się złapać okazje na złączeniu starej i nowej zakopianki.Zabrali mnie znajomi którzy wybrali się do Zakopanego na dwa auta i znalazło się jedno miejsce w jednym z nich dla mnie.Droga była na tyle ciekawa że co chwile odsłaniały się nowe widoki aż w końcu długo oczekiwane Tatry.Trafiło się że akurat jechali w stronę mojego celu czyli nadrobiłem kolejne 10 km.Po dotarciu na drogę prowadzącą bezpośrednio do parku narodowego mogłem spokojnie wybrać się w pieszą wędrówkę i podziwiać całe jej piękno.Zrobiłem kilka kilometrów i zdałem sobie sprawę że przede mną jeszcze spory kawałek , chwile po tym podjechało do mnie małżeństwo i zapytało się czy ta droga prowadzi do”morskiego oka” przy okazji pytając się czy mnie podwieźć.Dotarliśmy na wielki parking przed na teren tatrzańskiego parku narodowego dalej można jedynie poruszać się pieszo.Od parkingu do „morskiego oka” jest 9 km przez szutrową drogę , przez całą drogę rozciągały się przepiękne widoki od wysokich gór po głębokie przepaście.Całą drogę spędziłem z parą która mnie podwiozła.W połowie drogi zaskoczył nas deszcz,przez co widoczność spadła i nastawiliśmy się już tylko żeby dotrzeć do schroniska przy morskim oku.Szliśmy ok.2 h

dscf3796

.Po dotarciu nic nie było widać ale po jakiejś godzinie ujrzałem całe piękno gór , nad morskim okiem chmury rozeszły się i ukazały szczyty które po prostu mnie zamurowały.Z nastawieniem że jeszcze tego dnia wybiorę się na Rysy musiałem przeczekać tą zmienna pogodę. W końcu okazało się że plany muszę przełożyć na kolejny dzień co nie było dla mnie pocieszające.Pogoda na następne dni była porównywalna z dniem obecnym a nawet gorzej.Ale to nie był koniec niespodzianek.Mając namiot postanowiłem przenocować kolo schroniska okazało się że jest to surowo zabronione poszedłem zapytać się starszego pana właściciela czy mógłbym się rozbić za schroniskiem na jego prywatnej posesji,odmówił! dodając że w schronisku też nie ma miejsca.Wiec zapytałem czy mógłbym przeczekać noc w stołówce,odmówił stanowczo twierdząc że to nie jego problem i o 22 mam wyjść ze schroniska.Pomyślałem sobie ty stary ubeku żałować kawałka podłogi to naprawdę trzeba mieć tupet szczególnie że noc już zapadła totalnie ciemno a dobrze wiedział że w promieniu kilku km nie ma gdzie przeczekać.Na dworze temperatura była ok.0*C .Można sobie tylko wyobrazić sytuacje która zaistniała , żeby było jeszcze weselej okazało się że od czasu do czasu w nocy przychodzą z lasu zwierzęta m.in niedźwiedzie szukając jedzenia.Ciężka noc schowany przy budynku ubrany we wszystkie ciuchy jakie miałem i otulony w niby dobry śpiwór czekałem aż nastanie poranek każda godzina trwała jak dwie.Kilkukrotnie udało się zdrzemnąć na 10-15 min za każdym razem budziły mnie rożne szelesty.Siedząc byłem skierowany w stronę Rysów , gdzie obecnie była prowadzona akcja poszukiwawcza dwóch turystów i widząc jak przemieszczają się ratownicy po świecących latarkach widać było ogrom i siłę gór…

dscf3829

Nastał poranek!!!!.Zrobiło się widno i końcu mogłem się wydostać z tego kokona który sobie sam urządziłem.Patrząc na pogodę wiedziałem że o wyprawie na rysy nie ma mowy nie było deszczowo ale było widać że coś się szykuje.Siedząc przed schroniskiem z widokiem na szczyty postanowiłem chociaż w ramach rekompensaty przejść się wokół morskiego oka i porobić kilka pamiątkowych fotek następnie z powrotem 9 km w dół i udać się do Zakopanego.Idąc na około podziwiałem piękno jakie serwuje przyroda cykając zdjęcia jedno za drugim.Doszedłem do połowy zauważyłem 3 osoby idące także wokół stawu lecz po drugiej stronie,wtedy miałem taką baaardzo cichutką nadzieje może mimo niestabilnej pogody wybierają się na Rysy.Nie zastanawiałem się długo schowałem aparat i szybkim tempem maszerowałem do nich.Po chwili zniknęli mi z oczu ale jak ujrzałem że skręcili na szlak prowadzący na rysy moja radość była nie do opisania.Dogoniłem ich i dla pewności zapytałem gdzie się wybierają.Także byłem pewien że nie odpuszczę i idę.Mimo że głodny i niewyspany po ciężkiej nocy.

dscf3913

dscf3954

dscf3980

dscf4001

Po 30 min wędrówce ostro w górę dotarłem na czarny staw skąd rozciągał się widok na dolinę gdzie znajdowało się morskie oko , a pogoda nawet jakby się troszkę poprawiła.Po obejściu czarnego stawu zaczęły się ostre podejścia ,a w dodatku miałem swój ciężki plecak który nie był przystosowany do warunków wspinaczki.Nigdy nie miałem okazji wchodzić na takie góry także głowa latała na prawo i lewo z wrażenia wszystko takie wielkie , a ja po środku tego wszystkiego.Zostawiłem za sobą tą 3-osobową ekipę do takiego stopnia że nie było ich nawet widać także byłem zdany sam na siebie.Trzymając się szlaku szło mi bardzo sprawnie i szybko.Było ciężko ale nie sadziłem że jest to jeszcze pikuś.Im wyżej bym zimniej , widoki nie do opisania , przed sobą zobaczyłem jeszcze większą ścianę a na niej łańcuchy i od tego momentu zrobiła się typowa wspinaczka.Wspinaczka trwała już dobre 2 godziny a pogoda zaczęła się troszkę psuć może dlatego bo już byłem dosyć wysoko a kolo mnie przelatywały chmury.Trzeba było uważać łańcuchy zmarznięte i oszronione . Pode mną przepaście.Wspinając się wyżej zastanawiałem się który może być to szczyt.Wydawał się on tak blisko w rzeczywiści do niego brakowało bardzo dużo. Czasami dawała o sobie sprawa nieprzespanej nocy.Ale w końcu po prawie 4 godzinnej wspinaczce ujrzałem pasmo szczytów do których dzieliło mnie dosłownie 20 m .. ostatni przystanek i znalazłem się na szczycie !!! Widok jak z bajki chmury wylewające się ze strony słowackiej i panorama całego krajobrazu.Po dłuższej chwili spędzonej na szczycie dołączyli do mnie Słowak idący od strony Słowackiej i trzech polaków wspinających się tym szlakiem co ja..

dscf4027

dscf4040

dscf4043

dscf4060

dscf4066

dscf4069

dscf4071

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »