Pakistan-Karaczi

No i dotarłem się do Karaczi, czyli opuściłem Beludżystan i teraz mogę podróżować na własną rękę bez ciągania za sobą eskorty policyjnej. Karaczi to drugie na świecie miasto pod względem ludności, ustępuje tylko Szanghajowi z tego co się orientuję. Za sobą mam 24 godzinną podróż w pociągu gdzie nie ma klimatyzacji, ludzie śpią na podłodze i co stacje przez wagony przechodzą tłumy żebrzących ludzi. A i po drodze można zobaczyć dosłownie wszystko. Widziałem miejsca po których można się tylko za głowę złapać to jakich warunkach żyją ludzie przechodzi nasze europejskie myślenie. Mimo to ludzi uśmiechnięci od ucha do uch.  Poznałem w pociągu mnóstwo fantastycznych ludzi, bardzo dużo dowiedziałem się o Pakistanie i to co myślą mieszkający tu ludzie. O tym napiszę niżej bo odbyłem kilka ciekawych rozmów i warto by oświecić niektóre osoby.
Co do Karaczi: ulice tętniące życiem, klakson za klaksonem, mnóstwo ulicznych sklepikarzy oferujący dosłownie wszystko, w pewnym momencie zobaczyłem jak dwóch panów ma stoisko z bambusami i robi z nich picie. Przepuszczają wielkie bambusowe łodygi przez prasę i w ten sposób otrzymują napój. Od razu chłodząc go. Aż musiałem spróbować było niesamowicie słodkie i orzeźwiające. Chodząc czuć piękne zapachy dochodzące z knajpek lub polowych kuchni. Zrobiłem dłuższy spacer po ulicach i muszę wspomnieć że nie ma możliwości zgłodnieć bo co jakiś czas ktoś woła żeby zamienić kilka słów i na odchodne wciska jakieś owoce, nawet idąc chodnikiem przede mną zatrzymał się taksówkarz tuk tuka i mówi żeby wsiadać oczywiście bez płacenia. Jak każde większe miasto ma swoje minusy jednym z nich jest ogromna ilość śmieci na ulicach, zalegają ode wszędzie. Jest ich naprawdę sporo. Bardzo duża ilość żebrzących dzieci. Są takie że czekają tylko na kasę,a jak da im się owoc lub jakieś warzywo to udają że nie widzą. Czasami chodzą za kimś aż im się nie znudzi, lub szarpią za spodnie żeby im tylko coś rzucić pieniądze, nie ma co się oszukiwać. Rodzice wysyłają te dzieci żeby szły w ten sposób zarabiać. Widok bardzo smutny jednak forma już ekstremalna. Ale najlepsze tu są kobiety proszące o pieniądze. Tak pięknie proszą uśmiechają się głaszczą, pokazują że Allah to wynagrodzi, a jak wiedzą że już nic nie wskórają to pokazują że żywot skończy się w piekle. Z nich mają ubaw zazwyczaj panowie którzy nic sobie nie robią z tych gróźb i w sumie mają rację. Ale jak to się mówi trzeba wiedzieć komu pomagać.

Krykiet jest sportem narodowym w Pakistanie. Już jadąc pociągiem, dosłownie w każdej wiosce dzieci w to grały w kłębach kurzu. No i to samo działo się na ulicach Karaczi. Boiska, parki a nawet ulice to dobre miejsca żeby pograć w krykiet. Nic dziwnego że Pakistan jest czołową drużyną na świecie w Krykiecie.

Czymś co bardzo mnie zdziwiło to Orły latające nad miastem jest ich po prostu mnóstwo, tak jak u nas wróble to taka ilość jest tu orłów i są przeogromne, czasami przelatują tuż nad głową. I mają specyficzny pisk który wydają i jest naprawdę piękny.

Wciąż podróżuje z Dawidem który był eskortowany ze mną od Taftan (granica Iran-Pakistan). Stwierdziliśmy że spróbujemy wziąć Hotel za małe pieniądze. No i nam się udało jednak z tym jest związana nie mała przygoda. Łącznie zapłaciliśmy 5$ czyli po 2,5$ na głowę. Jednak po kolei.
Zachodzimy do hoteliku zaraz przy głównej ulicy, dzielnica gdzie pełno sklepików i ulicznego jedzenia ogólnie tłok niesamowity. Zachodzimy do recepcji i mi od razu nie spodobał się gościu który tam siedział w sumie Davidowi też. Był kompletnie nawalny, jak szpadel i to tępy. I jak wypalił że chce nasze paszporty! Oczywiście szybko go odwiodłem od tego pomysłu. Przystał na to. Wszystko załatwione, zapłaciliśmy dostaliśmy klucz i idziemy z Dawidem na górę. Otwieram kłódkę a drzwi nie chcą się otworzyć. Więc rozglądam się może jakiś haczyk lub inny patent trzyma drzwi jednak no nic nie ma. Próbowaliśmy na siłę i wyglądało na to jakby były zamknięte z drugiej strony. Wołamy obsługę żeby nam pokazał jak otwiera się te drzwi. Nie będę filozofował ale po prostu trzeba wziąć rozbieg i wejść z butem do środka. Wejście smoka wersja Pakistańska. Nigdy nie sprawiało mi tyle frajdy otwieranie drzwi. Wykąpaliśmy się i poszliśmy na miasto, nie było nas z 3-4 godziny no i zapadła już noc.
Zachodzimy na recepcje, a tam niespodzianka, ten pijany gość z recepcji w podobnym stanie albo i gorszym, mówi nam że mamy opuścić hotel na przemian przepraszając bo nie ma licencji żeby przyjmować turystów z zagranicy! Oczywiście rozmowa była prowadzona w spokojnej atmosferze. Daje nam pieniądze które wcześniej z góry zapłaciliśmy. Wszystko spoko, ale gdyby ogarniał wcześniej to nie byłoby problemu, zapadła noc i stwierdziliśmy że nie będziemy się szlajać po ulicach szukając miejsca na namiot lub miejsca w hotelach. Uparliśmy się że nigdzie nie idziemy. Wcześniej był tak pijany że nie zorientował się że nie jesteśmy obywatelami Pakistanu widząc nasze dokumenty. Wiedziałem że nie wezwie Policji więc twardo staliśmy przy swoim. W końcu zaczął mięknąc i chciał żebyśmy mu dali paszporty bo musi skserować wizy żebyśmy zostali na noc. Taki wał! od razu powiedziałem mu że ode mnie go nie dostanie, jedynie co mogę zrobić to mu pokazać z moich rąk. A jak chce wydrukować to niech przyprowadzi trzeźwą osobę. I tak też się stało. Wysłał kogoś i mogliśmy spokojnie spędzić noc. Jest tak gorąco że ludzie wystawiają łóżka na dwór i tam śpią.

No i jak pisałem wyżej że wspomnę o rozmowach z Pakistańczykami.  Oni dobrze wiedzą że Pakistan jest głównie kojarzony w świecie z terroryzmem. Rozmawiałem o tym w pociągu przez długi czas z poznanym w przedziale panem. I mówi mi tak , zobacz siedzimy teraz obok siebie, i sam widzisz że gdzie nie pójdziesz ludzie się do ciebie uśmiechają chcą z tobą rozmawiać, przysiadają się chcą robić zdjęcia interesuje ich skąd jesteś i jak masz na imię i jak dużą masz rodzinę. A jak zapytam się jednej osoby o coś to zaraz mam nad sobą 10 osób próbujących mi pomoc. I rzeczywiście tak jest. I może ktoś teraz pomyśleć zachowują się tak bo widzą białego to chcą go poznać. Otóż przyglądając się ludziom widzę jak bardzo nasze społeczeństwo różni się od ich. Oni nie mają błyszczących zegarków i odpicowanych butów. A oni między sobą potrafią się uśmiechać, pomagać sobie i to widać. Wcale nie trzeba przyglądać się godzinami. Nieznajomy, nieznajomego w przedziale klepie po ramieniu i pyta się jak tam mu podróż mija. A kiedy ktoś coś zaczyna jeść to obczęstuje pół wagonu zanim sam coś zje.

Może ktoś pomyśleć że chce wybielić Pakistan z terroryzmu. Piszę tylko to co zauważyłem i usłyszałem. Jak każdy kraj ma dobrych i złych ludzi. Myślę że 99,99% ludzi w Pakistanie to tacy których poznałem, i ten kraj traci na tym przez grupę ludzi którzy nie są akceptowani przez społeczeństwo. Pakistańczycy także nie tolerują zamachów które są przeprowadzane i nie mówię tu tylko zamachach z Europy bo mają też swoje problemy. I sami mi mówią w jakie regiony lepiej nie jechać.
Bardzo biedny kraj mimo to ludzie kochający rozrywkę uwielbiają śpiewać, tańczyć mają swoje tradycje i kiedy pytają się o religie bez wahania mówię że Katolik i dosłownie każdy przybija piątkę nie widząc w tym żadnego problemu.

IMG_5509

IMG_5513

IMG_5814

IMG_5612

IMG_5666

IMG_5805

IMG_5831

IMG_5780

IMG_5784

IMG_5795

IMG_5833

IMG_5840

IMG_5842

IMG_5516

IMG_5522

IMG_5597

IMG_5598

IMG_5602

IMG_5617

IMG_5618

IMG_5644

IMG_5646

IMG_5648

IMG_5670

IMG_5677

IMG_5679

IMG_5680

IMG_5688

IMG_5738

IMG_5741

IMG_5744

IMG_5748

IMG_5761

IMG_5765

IMG_5767

IMG_5770

3 Comments on “Pakistan-Karaczi

  1. Trochę przygód, ale miło jest słyszeć ze wszystko dobrze się kończy – pozdrowienia dla Davida i bezpiecznej dalszej podróży dla Was.

  2. Ciekawa relacja. Przekonałeś mnie do tego miejsca 🙂

    A apropos „soku z bambusa” – na moje oko to trzcina cukrowa 😉

  3. Hej 😉 posty o Paku czytam na jednym tchu! dzięki wielkie za te teksty!!! Proszę, powiedz, ile dni spędziłeś w Karaczi i ile polecasz tam zostać (jadę stopem z Gruzji do Wietnamu, więc jakoś mega długo też nie mogę posiedzieć) oraz proszę napisz w jaki sposób dostałeś się do Islamabadu i ile Ci to zajęło 🙂
    Pozdro i jeszcze raz dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »