Kirgistan-Weekend na granicy

Ciężko nazwać to miejsce jakąś wioską , po prostu kilka postawionych naczep przerobionych na sklepy itp a wszystko nieopodal szlabanu granicznego.Przez dwa dni kręciłem się po okolicy , chodziłem do sklepów po południu żeby naładować aparat i inne rzeczy bo prąd jest tam w określonych godzinach . W miejscu gdzie się rozbiłem nie było za dużo drewna na ognisko , więc musiałem schodzić na dół i na brzegu rzeki szukać wyrzuconych przez wodę gałęzi . Poznałem miejscowych rybaków którzy wybierali się na łowy , później do niech dołączyłem . Rzeka miała kolor czerwony lub pomarańczowy więc nie było gdzie się wykąpać , ale znalazłem oczka które były utworzone przez cofniętą wodę i cały osad opad bo już woda nie była w ruchu . Woda była krystalicznie czysta i tam się mogłem wykąpać jednak musiałem robić to dość szybko bo kiedy chodziłem po dnie cały osad znowu zabarwiał wodę .

DSCF7276-001

Jedyna kuchnia na granicy

DSCF7279

Taki widok przez 2 dni

DSCF7280

Kirgijskie banknoty

DSCF7306

DSCF7309

Pomarańczowa rzeka

DSCF7310

DSCF7311

Na krawędzi

DSCF7317

Bonzai?

DSCF7333

Coś na chłodniejsze wieczory

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »