Kirgistan-Cofnięcie z granicy

Dzisiaj  miałem być już w Chinach jednak okazało się że przejście graniczne na które się udałem nie uwzględnia wiz turystycznych , przejazd przez nią jest uwzględniony tylko za pośrednictwem agencji turystycznej która musi mnie odstawić do miejsca meldunkowego , które się znajduje ok.150 km od granicy i trzeba tego dokonać nie później niż 72 godziny po przekroczeniu granicy . Więc musiałbym wracać do stolicy i tam poszukać odpowiednich placówek . Jednak wolałem udać się na inne przejście graniczne . Specjalnie się tym nie przejąłem , Kirgistan jest na tyle piękny że z przyjemnością poświęcę mu więcej czasu ,  lecz żeby dojechać na inna granicę muszę objechać cały Kirgistan , w zasadzie zdecydowałem że pojadę przez mniej uczęszczane drogi co ma swoje plusy i minusy . Na mapie wyglądało to że połączenie jest z drugą stroną Kirgistanu ale pod wielkim znakiem zapytaniem była kwestia ruchu i jakości drogi , do przejechania miałem ok.1200 km . Także zawracam . Przejście graniczne od strony Chińskiej miało być otwierane za kilka godzin od kiedy mnie cofnęli wiec nie traciłem czasu spacerkiem szedłem po drodze  ,od granicy totalna pustka , w druga stronę ruch rzędu kilka aut na godzinę . Dużym utrapieniem był brak asfaltu , każde auto co przejeżdżało zostawiało za sobą ścianę pyłu, można sobie tylko wyobrazić co się działo jak jechały tiry . Stopa złapałem wcześniej niż się tego spodziewałem , wracający  strażnik graniczny zabrał mnie i podwiózł spory kawałek , po drodze zatrzymałem się na małym zajeździe gdzie zjadłem obiad i kupiłem trochę prowiantu na kolejne dni . Tego dnia dojechałem do Naryn w którym już byłem . Zapadał już pod wieczór , udało mi się jeszcze wskoczyć do miejskiej biblioteki i skorzystałem z darmowego internetu jednak za długo nie posiedziałem bo już zamykali . Udając się na koniec miasta zapadła już noc i tak szedłem wzdłuż miejscowości jak już wspominałem w innym wpisie że jest strasznie wąska ale długa . Mimo że było już dość późno to na ulicach jeszcze biegały dzieciaki . Kiedy już byłem zrezygnowany na znalezienie jakiegokolwiek miejsca na namiot , wstąpiłem do sklepu i od słowa do słowa zostałem zaproszony do domu gdzie mnie przenocowano , oczywiście zanim poszedłem spać z całą rodziną spędziłem czas opowiadając historię gdzie się wybieram , a oni pokazali mi masę albumów ze zdjęciami .

DSCF6795

Krajobraz przy granicy

DSCF6783

Sklep

DSCF6800

DSCF6807

DSCF6811

DSCF6816

Rodzina która mnie przygarnęła na noc

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Translate »